Janusz Łukowicz

Poczekalnia, instalacja, projekt, 2016

W tej pracy staram się zilustrować to czym osoby zajmujące się twórczością okupują ekstatyczne momenty twórczego spełnienia. Żeby znaleźć się na takich wyżynach artyści nie startują z poziomu zero (odloty). Szczęśliwe momenty samoakceptacji poprzedzone są mało komfortowymi stanami i doznaniami. Aby to zilustrować zamieniam przyjazne i ergonomiczne poczekalnie w hali odlotów na piwnicę na lotnisku lub jakieś mało uczęszczane pomieszczenie na najniższym poziomie budynku, najlepiej zaniedbane surowe i ciemne (szczury to już byłaby przesada). Ostatecznie grota w kopalni srebra w Tarnowskich Górach, albo jakiś inny głęboki dołek w okolicy. Byle nie studnia bo mam klaustrofobię niestety. Tam oczekuję na odprawę i odlot. Dokumentację stanowiłyby bardzo ciemne (prawie czarne) selfie z „poczekalni” i zdjęcia widoków zza okna samolotu. Takie jakie robi się w trakcie wycieczek.