|
|
|
NOT THERE | MIKS MITREVICS - HONZA ZAMOJSKI
ZAPRASZAMY NA WYSTAWĘ
19.03.2010 DO 12.04.2010
galeria LETO, ul. Hoża 9 c Warszawa
galeria@leto.pl, +48 22 499 59 16
„Nie tam” Honzy Zamojskiego i „Forgotten Moments” Miksa Mitrevicsa — rzecz o dokumetacji i interpretowaniu
„Pisząc o Cejlończykach należy koniecznie wspomnieć o niewielkiej grupie (około 1000 osób) mieszkańców dżungli zwanych Wolami. Nie znają oni pojęcia czasu, nie wiedzą co to godzina, miesiąc, rok (...) Michał Tarkowski, polski podróżnik (1924) zostawił o Wolach następującą wzmiankę: „Żyją oni od przeszło 2000 lat w bezpośredniej styczności różnych cywilizacji – nic jednak z nich nie przejęli, nie nauczyli się dotychczas ani kraść ani kłamać.”
(dziennik podróży, Zofia Zamojska, 1977)
INTERPRETACJA
Wszystko jest kwestią interpretacji. Interpretujemy historię, literaturę, sztukę. Interpretując — wyjaśniamy, domniemywamy, snujemy domysły jak być mogło. Prawdopodobnie w wielu przypadkach zmyślamy podążając za śmiałymi hipotezami, fantazjujemy orbitując bardziej wokół prawdy niż się do niej zbliżając. Interpretacja bywa ryzykowna.
Honza Zamojski czyni z interpretacji narzędzie metodologii, a pomiędzy metodologią, a strategią artystyczną stawia znak równości. Artysta prezentuje na wystawie instalację złożoną z wydobytych z rodzinnego archiwum slajdów z podróży morskiej swojej babci Zofii Zamojskiej (jako matka chrzestna statku „Konin” odbyła dwa rejsy: na Bliski Wschód – 1970 i do Indii przez Kanał Sueski — 1983/1984). Wybór slajdów/ fotografii przeplata słowami i krótkimi zdaniami „wyrwanymi” z opowieści zapisanej w dzieniku podróży.
“To, co napiszemy o jakimś wydarzeniu albo o jakiejś osobie jest jawną interpretacją — pisała w książce “O fotografii” Susan Sontag — podobnie jak interpretacją stają się ręcznie wykonane podobizny w formie malowideł czy rysunków. Tymczasem obrazy fotograficzne wyglądają nie tyle na taką interpretację, ile na wyrwane z rzeczywistości fragmenty świata, jej miniaturyzację dostępną dla każdego, kto ją wykona lub kupi.” Zamojski posługuje się dwoma relacjami (równoznacznymi). Wybiera, zestawia, kompiluje. Wydaje się, że jego działanie napędza nie tyle sama chęć poznania przeszłosci, ale mniej lub bardzie pozornie nieprawdopodobna (ontologicznie) możliwość “pomajsterkowania” w jej odległej i skończonej tkance. Metoda interpretacji jest jedyną szansą na dotknięcie i obcowanie z przeszłością. Dodajmy, że rzadko która bywa bardziej interesująca niż swoja własna.
DOKUMENTACJA
Z pomocą fotografii możemy zdokumentować wszystko. Dokumentujemy politykę, dramatyczne wydarzenia z „teraz”, które stają się historią, sztukę. Od dokumentacji, złej lub dobrej zależy interpretacja. Interpretujemy w taki, a nie inny sposób na jaki nam pozwala. Wracając do Susan Sontag: “Zapisy fotograficzne dostarczają dowodów rzeczowych. Coś, o czym słyszeliśmy i w co wątpimy, wygląda na dowiedzione, jeżeli pokażemy to na zdjęciu. W jednym ze swoich praktycznych zastosowań zapis fotograficzny oskarża winnego.” (!)
Praca Miksa Mitrevicsa powstawała przez kilka miesięcy podczas pobytów rezydencyjnych. Z prostej, codziennej czynności dokumentacji fotograficznej najprostszych wydarzeń, miejsc powstała układanka, „gazetka ścienna”. Jakby na przekór przekonaniu i praktyce utrwalania rzeczy ważkich Miks Mitrevics fotografuje rzeczy przypadkowe, kolekcjonuje wrażenia, nie próbując stwarzać hierarchii wspomnień, nie odważając się na sąd. Co więcej zrównuje je w warstwie wizualnej instalacji co metaforycznej – wystawiając swoją”układankę” na działanie podmuchów wentylatora. Które ze zdjęć/wspomnień przetrwa zależy w dużej mierze od zwykłego przypadku.
PAMIĘĆ
Tym, co łączy prace Miksa Mitrevicsa i Honzy Zamojskiego jest pamięć. Pamięć ze swoją złożoną strukturą zapamiętywania i zapominania, nagłego przypominania i nieustającego interpretowania przeszłości. Łączy je również myślenie o pamięci w kategoriach wizualnych. Przywołajmy anegdotę związaną z tą samą realizacją Miksa Mitrevicsa prezentowaną przez sześć miesięcy na Manifesta 7 we Włoszech – zdjęcia wystawione na działanie światła słonecznego pod koniec ekspozycji stały się prawie całkowicie białe. Działanie czasu rzeczywistego wpisało się w koncepcję „Forgotten moments” materializując proces zapominania. Realizacje łączy również osobisty rys pamięci biorący swój początek albo z własnego doświadczenia jak w przypadku Mitrevicsa albo z własnej historii czy wręcz genealogii (Zamojski). Co pozostanie w pamięci zbiorowej (tożsamej z uczestnictwem w tym samym zdarzeniu) i indywidualnej (będącej wypadkową doświadczeń, wiedzy, emocji i interpretacji) a co zniknie na zawsze jest pytaniem bez odpowiedzi.
Simone de Beauvoir, Siłą rzeczy, Warszawa 2009, s.212-213.:
„Pieszo, taksówką, raz nawet fiakrem oprowadzałam go po całym Paryżu i wszystko mu się podobało: ulice, tłumy ludzi, rynki targowe. Na pewne szczegóły się oburzał: dlaczego nie ma zapadowych schodów po zewnetrznej stronie domów? Dlaczego nie ma balustrady nad kanałem Saint Martin? (...) W „Rose Rouge” Bost i Algren porównywali wspomnienia z szeregowej służby w armii amerykańskiej i francuskiej. (...) Algren przez dwie godziny opowiadał o swoich przyjaciołach – złodziejach, narkomanach i nie mogłam odróżnić prawdy od fantazji...”
Susan Sontag, O fotografii, 1986.
Susan Sontag, Ibidem...
Marika Zamojska
tekst powstal przy wsparciu MKiDN
----------------------------------------------------------------------
Miks Mitrevics ur 1980, mieszka i pracuje w Gent (Belgia) oraz Rydze. Miks pomimo młodego wieku może pochwalić się reprezentowaniem swojego kraju na 53º Biennale Sztuki w Wenecji oraz eksponowaniem swoich prac podczas Manifesta 7. Studiował komunikację wizualną na Łotewskiej Akademii Sztuki w Rydze. W jego efemerycznych i subtelnych pracach odkrywamy delikatność kompozycji połączoną z obrazoburczym charakterem odsłoniętych scenografii. W epatujące nostalgią misternych obiektach często pojawia się człowiek jako samotny sztafaż na tle skonstruowanego przez artystę mikrokosmosu. Miks przy większości wystaw współpracuje ze swoją żoną Kristiną Kursisą.
Honza Zamojski ur 1981, mieszka i pracuje w Poznaniu. Honza Zamojski rysuje ogniem, tworzy wideo, książki artystyczne i instalację. Jest artystą wszechstronnym, który nie boi się również podjąć wyzwania bycia kuratorem. Sztuka traktowana jest przez niego jak przygoda, do której zaprasza widza. Odtwarzając pozornie codzienne sytuacje nadaje im statusu poetyckich migawek, w których dostrzegamy głębszą konceptualną refleksję. Idzie ona w parze z rzemieślniczą dokładnością co sprawia że widz z łatwością wchodzi w świat wykreowany przez artystę. Honza jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, stypendystą Programu „Młoda Polska” oraz programu Vysehradzkiego.
źródło oraz więcje info: galeria leto
|
|
|
|
|
Komentarze